Wasilij Grossman - Zycie i los.pdf

(3593 KB) Pobierz
Wasilij Grossman
Życie i los
Przełożył Jerzy Czech
Przedmowa ŻYCIE, A NIE LOS
Z przyganą odniósł się też do tragedii przeznaczenia.
„Cóż dzisiaj powiedział - począć z losem? Los to polityka".
J. W. Goethe Rozmowa z Napoleonem, 1808
Literatura rosyjska stworzyła w XX wieku niejedno arcydzieło,
zwały sowieckiej grafomanii - i kanon lektur obowiązkowych.
Kanon to obowiązkowy tyleż z powodów moralnych, ile
poznawczych. Nieznajomość epoki nie zwalnia od
odpowiedzialności, a częścią epoki jest świadectwo oporu i
zaprzeczenia totalitarnej grozie. W tym wypadku czytelnicza
ignorancja oznacza współudział w kłamstwie: to cegiełka
niewiedzy w murze zbrodniczego fałszu. Rzecz dotyczy
ludobójstwa, a ono się nie przedawnia i nie zna rozgrzeszenia.
Nikt również w Polsce nie może nas zwolnić od znajomości -
choćby tylko ze słyszenia - tych nazwisk i tytułów: Szałamowa i
jego Opowiadań
kołymskich,
Sołżenicyna, Nadieżdy
Mandelsztam, Jewgienii Ginzburg z jej Stromą ścianą.
W tym zestawie Życie i los to jedno z dzieł podstawowych.
„Jedna z powieści najbardziej zgubnych dla tamtego ustroju" - jak
to dziś formułują Rosjanie. Ta wywiedziona z doświadczenia
dziennikarskiego lapidarnie epicka proza ma jednak dla
dzisiejszego czytelnika zaskakująco współczesne walory. Nie z
archiwalnych ani propagandowych względów spotkała się
przecież z entuzjastycznym przyjęciem na trudnym rynku
czytelniczym Europy Zachodniej i USA.
Podstawową wartością tej książki - i w wymiarze ideowym, i
literackim - jest, jak się zdaje, właśnie prawda. To się w niej
słyszy i to się czuje.
Autor, z Josifa Sołomonowicza przeistoczony w Wasilija
Siemionowicza Grossmana, przyszedł na świat w roku 1905 w
Berdyczowie, w rodzinie w pełni zasymilowanych żydowskich
inteligentów. Po żydowsku znał ledwie parę zasłyszanych na ulicy
słów, władał natomiast francuskim.
Dwa lata dzieciństwa spędził w Szwajcarii: matka była
nauczycielką francuskiego. Ojciec, w okresie rewolucji 1905 roku
związany z mienszewikami, z zawodu inżynier chemik, kształcił
się w Bernie, później pracował zawodowo w donieckich
kopalniach. Tam też w 9 roku, po ukończeniu chemii na
moskiewskim uniwersytecie, podjął pracę przyszły pisarz.
Zmienił zawód po powrocie do Moskwy w 3 roku: w następnym
roku debiutował w prasie opowiadaniem o Rosjance klnącym
basem bolszewickim komisarzu - której w Berdyczowie podczas
wojny trafiło się zajść w ciążę i urodzić dziecko.
Opowiadanie było literacko świetne, lapidarne i wyraziste, a
zarazem prowokująco paradoksalne, bliższe w swej wymowie
nowelistyce Andrieja Płatonowa (niebawem bliskiego przyjaciela
Grossmana) i innych członków nieistniejącej już literackiej grupy
„Pieriewał" - takich jak patronujący debiutantowi Iwan
Katajew[1] czy Artiom Wiesioły - niż ekspresjonistycznej Armii
konnej Babla. Michaił Bułhakow miał ponoć po tej lekturze
zawołać: „Za pozwoleniem, jak mam to rozumieć: że można
jednak czasem wydrukować coś sensownego?" Debiutem
Grossman zwrócił na siebie uwagę Gorkiego, którego patronat
ułatwił mu w 6 roku publikację dwóch tomów opowiadań, a w 7 -
wstąpienie do Związku Pisarzy ZSRR. Zanosiło się na karierę
pisarza w pełni sowieckiego.
Sytuacja się jednak skomplikowała. „Wielka Czystka" w latach
7-8 zmiotła niemal w całości członków dawnej grupy „Pieriewał"
- po niektórych, jak piszą dziś historycy literatury rosyjskiej, nie
zostało nawet fotografii. Rozstrzelani w katowniach NKWD
zostali Katajew i Artiom Wiesioły, zginął też Boris Huber - nieźle
zapowiadający się w latach dwudziestych nowelista, który teraz
próbował się ocalić powieściami wysławiającymi system terroru
i donosicielstwa. Niewiele wcześniej, porzucając dwóch
małoletnich synów (starszy zginąć miał podczas wojny), żona
odeszła odeń do Grossmana - jak wielka była to miłość, dowiodły
dalsze wypadki. Olgę Huber aresztowano wkrótce po jej ślubnym
mężu. Tegoż wieczoru Grossman wziął do siebie chłopców,
których bali się przyjąć krewni rodziców. Podjął natychmiast
osobiste i pisemne interwencje we wszystkich możliwych
instancjach i organach sowieckich, nie wyłączając samego Jeżowa
- postawionego przez Stalina na czele NKWD na czas kampanii
terroru. Po roku starań i zapewnień, że aresztowana kobieta jest
jedynie formalnie związana z Huberem, Grossmanowi cudem
udało się wyciągnąć żonę z więzienia.
Na przeszkodzie w karierze stanęły też względy na pozór
literackie.
Jako prozaik, autor powieści Stiepan Kolczugin (7-0) -
proletariackiego Bildungsroman z ducha Gorkiego - nie wzbudził
sympatii dyktatora, który osobiście wykreślił ten tytuł z listy
Zgłoś jeśli naruszono regulamin